Geoblog.pl    joael    Podróże    2010-Portugalia-Gibraltar    Spóźnione Walentynki
Zwiń mapę
2010
15
lut

Spóźnione Walentynki

 
Portugal
Portugal, Lisboa
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3101 km
 
Z lotniska na plac Marques de Pombal jadą 3 autobusy, my wsiedliśmy w 22 i po 20min już byliśmy na miejscu.

Po nocnej podróży szybka kąpiel i ruszamy na podbój miasta. Niestety pada deszcz. Jest 7 stopni na plusie, tego się nie spodziewałem, bo zazwyczaj w połowie lutego jest tutaj ok. 14-16 stopni. My jednak trafiliśmy na kontynentalne ochłodzenie. Ale nam to i tak nie przeszkadza.

Spacerkiem z hotelu doszliśmy do placu Marques de Pombal (ok. 300m). A po zrobieniu kilku fotek ruszyliśmy dalej w dół do Praca dos Restauradores, na oko to jakieś 1,5km.

Znowu kilka fotek i idziemy dalej. Po drodze do Praca do Comercio zobaczyliśmy windę Elevador de Santa Justa. Wjechaliśmy nią do górnego miasta. Normalnie musielibyśmy za tę przyjemność dopłacić po blisko 1,50€ / os, ale dzięki karcie mieliśmy to za darmo. Z góry jest cudowny widok na zamek.

Później trafiliśmy do przemiłej kafejki, gdzie zasmakowaliśmy tutejszych specjałów. Za kawę, herbatę i ciastka zapłaciliśmy coś koło 5€.

Gdy doszliśmy do Tagu, niestety okazało się że Praca do Comercio (najbardziej reprezentacyjny plac w Lizbonie) jest w przebudowie. Trochę byliśmy rozczarowani że Lizbona tak nas wita, no ale trudno.

I znowu się okazało że warto było kupić kartę 7 Colinas i zarezerwować hotel blisko metra. Przemoczyłem całe buty i musieliśmy wracać. Na szczęście zajęło nam to niecałe 40min w 2 strony.

Później wybraliśmy się zabytkowym tramwajem 28 do zamku. Podobno przejażdżka jest obowiązkowym punktem podczas zwiedzania stolicy. Tak przynajmniej opisują to wszystkie przewodniki. Wagonik faktycznie jechał krętymi uliczkami, zabytkowy z 1921 roku.

Bilet do zamku - 5€ / os. Będąc w zamku rozpadało się na całego. Dobrze że mieliśmy kurtki nieprzemakalne, zakupione w Zakopanem.

Po powrocie do Baixa poszliśmy na zaległą walentynkową kolację. Trochę daliśmy się naciągnąć ale mieliśmy świętować - więc żeby uczcić tę chwilę zapłata za kolację 33€ nie wydawała się aż tak wygórowaną kwotą. Okazało się że nie wolno ruszać tego co kelner stawia na stole i nie było zamawiane. Za kilka serków wędzonych musieliśmy dopłacić ponad 4€. No i sami sobie doliczyli 10% napiwku.

A później to już lulu...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (74)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
ciekawy
ciekawy - 2010-01-06 23:23
Już zazdroszczę Walentynek w Portugalii...
 
mirka66
mirka66 - 2010-02-22 10:39
A gdzie zdjecia? :(
 
mirka66
mirka66 - 2010-02-24 07:09
Fajne zdjecia.Ale czekam na zdjecia z Hiszpanii i Gibraltaru.:))
 
 
joael
Dominik Ch
zwiedził 30.5% świata (61 państw)
Zasoby: 2513 wpisów2513 1265 komentarzy1265 35130 zdjęć35130 267 plików multimedialnych267
 
Moje podróżewięcej
01.01.1970 - 01.01.1970
 
 
31.10.2023 - 12.11.2023