TEMPERATURA: 21°C
POGODA: świeci słońce
Do Sevilli pociąg dojechał z 10min opóźnieniem. Idąc do pensjonatu wszedłem znowu do Carrefour'a po coś na kolację i jutrzejsze śniadanie. W pokoju długo nie zabawiłem, zrobiło się już ciemno i chciałem wykorzystać ten fakt i poszwędać się po starym mieście po zmroku.
Na początek poszedłem
Setas de Sevilla. Dowiedziałem się o tej futurystycznej budowli przez przypadek. Wcześniej nie interesowałem się tą częścią miasta, może dlatego ją przeoczyłem. Przed plac był rozkopany, co utrudniało zrobienie fajnych zdjęć, ale coś tam uchwycić się dało. Następnie skierowałem się w kierunku katedry, przechodząc przez Plaza Salvado, gdzie monumentalnie stoi okazały czerwony kościół barokowy z XVIIw. Od tej części miasta już było gwarnie, masa turystów, bo tam gdzie ja mieszkam tylko lokalsi się przechadzali.
Przy Plaza San Francisco pierwszy raz widziałem ratusz, wcześniej będąc w Sevilli tutaj nie doszedłem. Może dlatego że byłem tylko przejazdem i nie miałem aż tyle czasu żeby zagłębić się w uliczki. A teraz mimo późnej pory zrobiłem porządne kółko, idąc bez mapy, trafiałem na kolejne placyki z kafejkami, uliczki wypełnione restauracjami i bodegami. Starałem się iść za głosem muzyki, ale pogłos musiał być z dalszej odległości bo często mylił drogę.
Na kwaterze z powrotem wylądowałem po 22. Dziś porządnie się nachodziłem. Czas się wyspać.