TEMPERATURA: 14°C
POGODA: świeci słońce
Wczoraj do Gijón dotarłem późno, bo dopiero o 23:30. Całe szczęście samolot przyleciał przed czasem i zdążyłem na autobus do miasta o 22:30. Po śniadaniu w hotelu poszedłem na pobliski przystanek La Gota de Leche autobusu nr 1, który jedzie w kierunku Laboral Ciudad de la Cultura. To jedyne miejsce, którego nie udało mi się zobaczyć rok temu. Tym razem miałem cudowną pogodę, słońce i +14 stopni. Wszystko od razu inaczej wygląda.
Laboral to miejsce niezwykłe. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś był tu sierociniec. W 2007 roku przekształcono budynek w lokalne centrum kultury i rekreacji. Miejsce jest na wstępnej liście UNESCO od 2020 roku. Mimo iż wstęp do obiektu jest płatny, bezpłatnie można wejść na dziedziniec i do ogrodów. Jak tylko przejdzie się przez bramę wejściową, widać ogrom budowli i ciekawą formę, także kaplicy która jest po środku. Wewnątrz fasadę teatru wieńczy symbol frankizmu. Orzeł św. Jana trzyma tarczę z herbami Kastylii, Leónu, Aragonii, Nawarry i Granady.
Po powrocie do miasta wysiadłem z autobusu koło Plaza de Toros. Jednak arena mnie rozczarowała, wszystko pozamykane. Przez pobliski park doszedłem do Playa de San Lorenzo, długiej plaży na końcu której znajduje się cypel Cimadevilla z fortecą. Ponieważ nie miałem już czasu wdrapać się na górę, przeszedłem tylko przez Plaza Mayor na Plazuela del Marqués, gdzie znajduje się fontanna Fuente y Estatua de Pelayo (odsłonięta w 1891 roku, przedstawia pomnik pierwszego króla Asturii), oraz najstarsze zachowane kamienice. Na wprost przyjemnie popatrzyć na basen portowy z jachtami (Dársena de Fomentín). Przechodnie robią sobie także zdjęcia przy napisie Gijón (Las Letronas).
Do dworca autobusowego miałem niecały kilometr i ponad czterdzieści minut czasu do odjazdu autobusu na lotnisko. Dlatego zrobiłem sobie jeszcze zakupy na drugie śniadanie w markecie koło Plaza del Seis de Agosto, gdzie także był mój hotel, w którym spałem.
➡️Więcej zdjęć na mojej stronie
www.lecezwiedzac.pl