TEMPERATURA: 22°C
POGODA: pochmurno
Mimo podróży i nocnego wstawania na samolot byłem gotowy na zwiedzanie już o 7. Niestety musiałem poczekać na śniadanie, które startuje o 8. Nie ma bufetu, a jedynie zestawy z karty. Ale fajnie podane, takie typowo bałkańskie. Po śniadaniu musiałem znowu godzinę odczekać bo padało. Więc na miasto ruszyłem dopiero o 10 jak przestało siąpić.
Najpierw poszedłem w kierunku Trg oslobođenja imienia Alija Izetbegović, pierwszego prezydenta Bośni. Przy tym placu niejako plecami stoi okazały kościół Saborna Crkva Rođenja Presvete Bogorodice. Odbywała się tam jakaś uroczystość, więc do środka nie wszedłem. Przez Ćumurija most przeszedłem na drugą stronę rzeki, żeby zobaczyć Muzicky Pavilon który stoi okazale po środku parku At Mejdan. Przy parku znajduje się jeden z najważniejszych punktów miasta – Latinska Ćuprija, czyli most Łaciński. Na jego drugim brzegu jest muzeum. To tam serbski student Gavrilo Princip dokonał zamachu na arcyksięcia Ferdynanda. Przed budynkiem stoi replika samochodu, którym jechała para książęca.
Krętymi uliczkami dzielnicy Baščaršija doszedłem do głównego placu. Kilka zdjęć koło drewnianej studni i poszedłem dalej pod pobliski ratusz (Gradska vijećnica Sarajevo). Sarajevo położone jest pomiędzy górami, więc najlepsze widoki są z góry. Zaczeło się przejaśniać, więc wdrapałem się na jednen z polecanych punktów widokowych – Žuta Tabija (żółta twierdza). Po drodze na wzniesienie mija się cmentarz z czasów oblężenia w 1992r. Przerażający widok. Tym bardziej jak popatrzy się na daty urodzin i śmierci ludzi.
Po 13 wróciłem do hotelu na godzinny reset, i na miasto udałem się dopiero w porze obiadu. Miałem już wcześniej upatrzoną fajną knajpę Nanina Kuhinja w jednej z bocznych uliczek koło meczetu Baščaršija. Spróbowałem zupy Begova čorba za 5.90 BAM oraz potrawę typowo bośniacką Grašak sa mesom (mieszane mięso kurczaka i wołowiny z groszkiem w lekko pikantnym sosie), która kosztowała 19.50 BAM ~ 42 PLN.
Po objedzie zrobiła się lepsza pogoda, więc chciałem to wykorzystać i wjechałem kolejką linową na górę Trebević. Jest tam park i spacerowe trasy leśne. Ja poszedłem na wzgórze do starego schroniska, niecałe 40min w jedną stronę. Na miejscu niestety zostały tylko ruiny. Szkoda że nikt nie wpadł na pomysł żeby odnowić budynek.
➡️Więcej zdjęć na mojej stronie
www.lecezwiedzac.pl