TEMPERATURA: 22°C
POGODA: pochmurno
Mimo podróży i nocnego wstawania na samolot byłem gotowy na zwiedzanie już o 7. Niestety musiałem poczekać na śniadanie, które startuje o 8. Nie ma bufetu, a jedynie karta. Ale fajnie podane. Po śniadaniu musiałem znowu godzinę odczekać bo padało. Więc na miasto ruszyłem dopiero o 10. Poszedłem w tym samym kierunku co wczoraj.
Koło katedry skręciłem w prawo w kierunku rzeki i tak doszedłem do mostu łacińskiego. Zasłyną on z tego że tu zamordowano arcyksięcia Ferdynanda i tak rozpoczęła się I wojna światowa. Obok mostu jest małe muzeum poświęcone temu wydarzeniu oraz tablica pamiątkowa. Dalej zatopiłem się w uliczki dzielnicy
Baščaršija. Centralnym punktem tej części miasta jest plac z meczetem Baščaršijska džamija oraz drewnianą fontanną Sebilj z XVIIIw.
Ponownie zszedłem do rzeki i tak trafiłem przed oblicze dużego gmachu -
Gradska vijećnica Sarajevo, czyli ratusza miejskiego z XIXw. Po przeciwnej stronie rzeki jest napis SARAJEVO, przy którym każdy chce zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, więc trzeba się tu trochę nastać żeby zrobić dobry kadr.
Na kawę wybrałem się na górę gdzie są pozostałości fortecy - Žuta Tabija, czyli żółtej twierdzy. Idąc do góry mija się cmentarz pomordowanych w czasie oblężenie Sarajeva w latach 90'.