To był fajny pomysł na spędzenie drugiego dnia świąt. Niby mieliśmy tylko popołudnie, ale i tak wystarczyło żeby oblecieć najważniejsze punkty stolicy. Monika pierwszy raz była w Budapeszcie, więc jej się wszystko podobało. Szczególnie Bazylika, która i mnie zachwyciła. Fajny klimat też był na jarmarku na placu przed gmachem. Ceny - drożej niż u nas. Ale nie aż tak drogo żeby sobie odmówić typowych przysmaków. Kilka razy jadłem Langosza, ale ten zrobiony przez Węgrów na miejscu smakował jakoś lepiej.
W Budapeszcie byłem w sumie wcześniej 3x, ale nigdy po zmroku. Dobrze że byliśmy w okresie świątecznym, bo fajnie wszystko się świeciło. Polecam każdemu!