TEMPERATURA: 29°C
POGODA: świeci słońce
Podróż pociągiem po Tajlandii to nie bajka dla mnie. O ile jeszcze do Ayutthaya dojechaliśmy w miarę o czasie, to powrót był już męczący. Nasz pociąg się spóźniał... więc wsiedliśmy niby do szybszego i teoretycznie mieliśmy być o tej samej godzinie w Bangkoku. Z tym że z niewiadomych przyczyn w okolicy lotniska Don Mueang staliśmy 25min i jak ruszaliśmy dogonił nas ten nasz spóźniony. Potem to już ledwo ledwo wlekliśmy się do stacji końcowej.
Stacja kolejowa Krung Thep połączona jest z metrem linii niebieskiej, dla nas idealnie bo mogliśmy do Sukhumvit pojechać metrem. W hotelu tylko mycie i przed 20 odświeżeni poszliśmy na pobliski Night Food Market. Fajne miejsce z dużym wyborem dań, i do tego tanioszka. W większości miejscowi choć sporo też było turystów.
Dziś wieczorem długo nie bawiliśmy na mieście, ponieważ jutro w południe lecimy na Phuket. Tu też była zmiana planów, choć teraz uważam że akurat na korzyść. Mieliśmy lot linią NOK AIR z Don Mueng o 9 rano, ale lot nam 2 tygodnie temu anulowali i przesunęli na kolejny lot o 13:20, więc z rana nie musieliśmy jakoś super pędzić.