TEMPERATURA: 23°C
POGODA: pochmurno
Do miasteczka Patong w korkach autobus jechał 1h 30min. Wysiedliśmy po drodze na dworzec, żeby się nie wracać z walizkami. Hotel mieliśmy jakieś 500m pod górę, ale za to pokoje z widokiem na morze.
Po zameldowaniu i wpłaceniu kaucji odebraliśmy pokoje, niestety w innych budynkach, 30min na odświeżenie i ruszamy przed 18 na miasto. Najpierw kolacja. Tu trafiliśmy na fajny lokal, gdzie jedliśmy często. Bardzo nam smakował szczególnie Pad Thai z chrupiącym kurczakiem za 150 THB.
Nocne życie w Patong toczy się albo na plaży, albo na
Bangla Road. Najpierw zaliczyliśmy plażę, piwko chyba można pić na ulicy na legalu, przynajmniej widzieliśmy że nikt się nie czepia. Popatrzyliśmy na pokazy taneczne, Monika także poskakała z Paniami. Potem spacer plażą i na koniec czerwona ulica. Ponieważ w 2018 byłem w Pattaya, to mnie to już tak nie szokuje, i skala nie ta. Choć napruci Europejczycy idący pod pachę z Ladyboyem wygląda komicznie. Niezły musi być zoonk z rana :)
Dziś za długo nie wytrzymaliśmy, podróż w takiej temperaturze daje się we znaki. Idziemy spać o 23 czasu miejscowego.
➡️Więcej zdjęć na mojej stronie
www.lecezwiedzac.pl