TEMPERATURA: 24°C
POGODA: świeci słońce
Ranek przywitał nas super pogodą. W Rumunii jest +1h w porównaniu z Polską. Po śniadaniu okazało się że przez zmianę naszych planów i drugą rezerwację tylko na 1 noc, mamy inny pokój niż w pierwotnej rezerwacji, więc musimy go zdać i nowy dostaniemy o 14. A szkoda. Bo był z ekspresem i super widokiem na miasto. Trudno.
Na początek z hotelu poszliśmy do parki
Cișmigiu, mijając po drodze Biserica Schitului Măgureanu. Niestety była zamknięta. Park ładnie utrzymany, z pływającymi zwierzętami w oczkach wodnych. Po drogiej stronie rzeki jest największy kubaturą budynek w Europie -
Palatul Parlamentului, czyli Dom Ludu. Stąd rządził dyktator Ceaușescu. Do środka nie wchodziliśmy bo pogoda była zbył ładna żeby marnować czas. Obeszliśmy pałac dookoła, chcieliśmy wejść do
Catedrala Națională a României, ale ta jest w przebudowie. Weszliśmy za to do mniejszego kościółka
Biserica Sfântul Ioan Gură de Aur, który zachwyca obrazami i swoją architekturą.
Po zejściu do placu
Piața Constituției skąd najładniej widać fasadę Domu Ludu (zrobiliśmy ok 2km dookoła), ulicą Bulevaldur Unirii z licznymi fontannami (Fântânile Anotimpurilor), które są w remoncie, doszliśmy do głównego placu miasta, czyli Piata Unirii. Ten plac też jest w remoncie. Widać wszechobecny chaos. Chcieliśmy dojść do dzielnicy starego miasta Lipscani i trzeba było trochę się nakombinować jak tam dojść.
Dziś moja partnerka w podróży ma urodziny, więc żeby godnie to uczcić poszliśmy na obiad do najlepszej knajpy - czyli
Hanu' lui Manuc. Restauracja jest w starym domu, który kiedyś był zajazdem dla kupców przybywających do miasta. Ceny ciut droższe niż w innych miejscach. Nie podeszła nam tylko Ciorba de Burta, narodowe danie Rumunów czyli Ciorba z flakami. Reszta była ok.
Lipscani to najładniejsza część stolicy. To tu jest m.in. Biserica Mănăstirii "Stavropoleos", jeden z najstarszych monastyrów w mieście z 1724 roku. Piękna zabudowa drewniana.